Dobrze spędzony czas

Opublikowane przez Piotr Natural w dniu

„Spędzam mnóstwo czasu rozmyślając, jak spędzać swój czas.” – tak rozpoczyna swoje wystąpienie na TED talk Tristan Harris, założyciel organizacji Time Well Spent (obecnie przemianowanej na Center for Humane Technology). W wypowiedzi Tristana istnieje pewna sprzeczność. Poświęca czas na rozmyślenia o spędzaniu czasu, więc co dzięki temu zyskuje?

Codziennie nasze telefony, tablety, laptopy, zegarki i inne urządzenia cyfrowe toczą walkę o ściągnięcie i utrzymanie naszej uwagi. Wystarczy jedna prosta notyfikacja z Facebooka „Twój znajomy otagował cię na zdjęciu” i większość z nas momentalnie porzuca to, co robi aby spędzić kolejny kwadrans przeglądając zdjęcia, komentarze, wiadomości… Czasem nie potrzeba nawet notyfikacji. Czy zdarzyło ci się kiedyś odświeżać skrzynkę odbiorczą w programie pocztowym co kilkanaście minut mimo, że nie przychodziły żadne nowe wiadomości?

Z pozoru nie wydaje się to niczym strasznym. Jednak to, co dzieje się w naszym umyśle porównywalne jest, według Tristana, do gry na automatach. Każde odświeżenie ekranu, każda wyskakująca notyfikacja, to kolejne losowanie. Uzależnienie przychodzi szybko i niezauważalnie.

Tristan przytacza badanie, w którym wykazano, że każde oderwanie nas od czynności, którą wykonujemy zajmie nam średnio dwadzieścia trzy minuty, aby na powrót skupić się na niej. Im częściej ktoś lub coś nam przerywa, tym lepsi stajemy się w rozpraszaniu. Mistrzowie dochodzą do przerywania sobie średnio co trzy i pół minuty. Jeśli zestawić to z dwudziestoma trzema minutami potrzebnymi do powrotu do stanu skupienia, wychodzi na to, że nie osiągają go nigdy. Być może tak właśnie jest, że wielu z nas żyje w permanentnym stanie rozproszenia. Nie pamiętamy już uczucia głębokiego skupienia na robieniu pojedynczej czynności.

Projektanci rozwiązań cyfrowych programują nasze umysły do pracy w strumieniach krótkich myśli. Zmienia to nie tylko sposób w jaki komunikujemy się z innymi, ale też to jak myślimy i żyjemy. Tristan nawołuje do rewolucji etycznej w świecie tworzenia technologii cyfrowych. Celem ma być dobrze spędzony czas użytkownika. Aby doprecyzować ten postulat musimy, w procesie projektowania, nieustannie zadawać sobie pytania o tzw. „ludzki cel” odbiorcy.

Przykład takiego myślenia przychodzi od serwisu Couchsurfing. Twórcy za „ludzki cel” wyznaczyli stworzenie trwałego i pozytywnego doświadczenia i relacji pomiędzy ludźmi, którzy nigdy wcześniej się nie widzieli. Po wizycie gościa w domu gospodarza obaj dostają pytanie o to, czy doświadczenie ze spotkania było pozytywne, czy negatywne. Dodatkowo mierzony jest szacunkowy czas, który razem spędzili i odejmowany od niego czas spędzony na stronie internetowej. Ostatnia wartość jest kosztem obu użytkowników, który muszą ponieść, aby doświadczenie mogło zaistnieć. Taki miernik sukcesu twórcy ochrzcili jako „dodatni cyfrowy wkład w ludzkie życie”.

Tristan przytacza również inny przykład „ludzkiego” rozwiązania dla Facebooka. Załóżmy, że znajomy odwołał kolację, na którą byłem z nim umówiony w tym samym dniu. Nadchodzi wieczór, zaczynam czuć się samotnie. Odpalam Facebooka żeby zobaczyć, co u moich znajomych. Tak minie mi ten wieczór – obejrzę kilka zdjęć i filmów zagłuszając uczucie samotności. Gdyby projektanci Facebooka skupili swoją energię i wykorzystali wszystkie posiadane o mnie dane, aby dostarczyć mi „ludzkie doświadczenie” mogliby spróbować stworzyć mechanizm pomagający mi umówić się tego samego wieczoru na kolację z innymi znajomymi. Takie rozwiązania są już osiągalne, wymagają jedynie zmiany niektórych celów projektowych na „ludzkie”.

Oczywiście od razu pojawia się pytanie, jak pogodzić to z ekonomią. Tristan twierdzi, że możemy skorzystać z doświadczeń branż w których powstały systemy certyfikacji. Przykładowo, w branży spożywczej, kupując żywność certyfikowaną, płacimy za godziwe wynagrodzenie i warunki pracy, zrównoważoną hodowlę i większą ilość wartości odżywczych. Taki system musiałby być wymuszony przez konsumentów, czyli użytkowników, a to wymaga szerzenia świadomości na ten temat. Być może niezłym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie kodeksu etycznego dla projektantów, podobnego do tego, który istnieje dla lekarzy. Odbiorca „certyfikowanych” rozwiązań miałby pewność, że będą działały mając na celu wspieranie jego ludzkich potrzeb, a nie uzależniania go od bycia cały czas online.

Tristan kończy swoje wystąpienie na TED słowami: „Na koniec życia wszystko, z czym zostajemy, to rzeczy na których byliśmy skupieni i to, jak spędzaliśmy nasz czas.” Wydaje się, że warto poświęcić trochę czasu, żeby porozmyślać, jak faktycznie ten czas warto spędzać.

Strona Tristana: http://humanetech.com