Jak internet wpływa na nasz mózg

Opublikowane przez Piotr Natural w dniu

Od kilku lat mam nieprzyjemne wrażenie, że ktoś (lub coś) majstruje przy moim mózgu, przesuwając obwody neuronalne i przeprogramowując pamięć.

Taką autoanalizą rozpoczyna swoją książkę “Płytki umysł – jak internet wpływa na nasz mózg” Nicholas Carr. Wylicza zmiany, które zaobserwował u siebie pod wpływem korzystania z internetu. Wśród nich przede wszystkim problem z czytaniem książek.

Niegdyś z łatwością pogrążałem się w lekturze książki albo długiego artykułu. Mój umysł dawał się uwieść zwrotom akcji bądź wymianom argumentów – i tak spędzałem całe godziny, przemierzając długie bloki tekstu.

Autor postrzega to jako problem, jednak przytacza też polemiczne wypowiedzi osób, które wierzą, że przyswajanie informacji szybko i z wielu źródeł, dzięki internetowi, ma znacznie większy sens. Przedkładają oni korzyści, które czerpią z korzystania z internetu ponad spadek umiejętności uważnego czytania i koncentracji. Ten bardzo ważny etap przejściowy w historii intelektu ludzkiego można określić jako porzucenie procesu myślenia linearnego na rzecz umysłu chaotycznego, który chce i musi przyjmować informacje w porcjach krótkich i szybkich.

Carr twierdzi, że wpływ internetu na nasz mózg można oceniać tylko w szerszym kontekście historii intelektu. Przytacza w swojej książce liczne anegdoty o wpływie technologii na funkcjonowanie ludzi. Znajdziemy tam bardzo ciekawą historię o czasach, gdy ludzie nie wyobrażali sobie, że książek nie można czytać na głos i o pionierach „cichego czytania”. Opisuje też historię filozofa Friedricha Nietzche, który tracąc wzrok przestał być zdolny do pisania odręcznego. Odkrył wtedy świeżo wynalezioną kulę piszącą. Odkąd zaczął na niej pisać, zaczął inaczej wyrażać myśli. 

W książce opisana jest również historia odkrywania mechanizmu neuroplastyczości mózgu, a więc zdolności do ciągłej reorganizacji obwodów neuronalnych. Dzięki niej nasze mózgi ulegają bezustannym przemianom adaptując się do zmian w otaczającym nas świecie. Ten proces odbywa się cały czas i przez całe nasze życie, jednak z różnym nasileniem. Nie tylko aktywność fizyczna, ale również umysłowa powoduje te zmiany.  Można zatem bezpiecznie przypuszczać, że korzystanie z technologii także wpływa na nasze obwody neuronalne. Wpływa tym wyraźniej, im częściej i bardziej intensywnie korzystamy z urządzeń elektronicznych.

Nowy typ ćwiczonego przez nas mózgu autor nazywa “mózgiem żonglera”. Wchodząc do sieci wkraczamy w środowisko sprzyjające pobieżnemu czytaniu, chaotycznemu myśleniu i powierzchownej nauce. Jednocześnie dostarczamy prawie wszystkim swoim zmysłom bodźców sensorycznych i poznawczych – powtarzających się, intensywnych, interaktywnych, uzależniających – które bardzo szybko przekładają się na zmiany w mózgu. Internet jest prawdopodobnie jedną z technologii, które najsilniej na niego wpłynie w historii całej ludzkości.

Nasza uwaga jest kontrolowana przez urządzenia cyfrowe w dużo większym stopniu niż kiedykolwiek robiły to inne media. Stajemy się obojętni na wiele rzeczy dziejących się wokoło. Jednocześnie jest w tym ogromny paradoks polegający na tym, że internet skupia całą naszą uwagę tylko po to, aby ją co chwilę rozpraszać. Skupiamy się na medium, ale komunikaty i bodźce docierają w takim tempie, że nie poświęcamy niewiele uwagi na każdy z osobna.

Obwody neuronalne, które są niewykorzystywane stopniowo zanikają. Wybierając przeglądanie stron zamiast czytania książek, pisanie skrótowych wiadomości tekstowych zamiast pełnych zdań, przeskakiwanie ze strony na stronę, zamiast kontemplacji nad treściami, które przed chwilą przeczytaliśmy sprawiamy, że obwody odpowiedzialne za te rzadziej wykonywane czynności obumierają. U osób często czytających teksty w internecie aktywują się obszary mózgowe, które nie są aktywne podczas czytania książek, a które odpowiedzialne są za podejmowanie decyzji. W internecie dostajemy mnóstwo propozycji w formie linków czy bannerów i nasz mózg musi cały czas podejmować decyzję, czy kontynuować czytanie aktualnego tekstu, czy przekierować się na kolejną stronę. Dobra wiadomość jest taka, że angażując więcej obszarów mózgu powinniśmy zachować jego sprawność na dłużej. Z drugiej strony ciągła konieczność koordynacji dokonywania wyborów i interpretacji treści odciąga nasz umysł od głębszego ich przetwarzania. Istnieją badania dowodzące, że czytanie tego samego tekstu w wersji z linkami wpływa na gorsze rozumienie, gdy ten sam tekst czytamy bez linków.

Poruszanie się po internecie wymaga intensywnej wielozadaniowości umysłu. Oprócz kosztu przełączenia z jednego zadania na drugie serwujemy sobie również częste przerywanie zadań. To rozprasza nasze myśli, osłabia pamięć, powoduje napięcie i niepokój. Im bardziej złożony jest proces myślenia, tym większe są szkody, gdy proces ten zostanie przerwany. Działa to również na szkodę naszej kreatywności i zdolności do głębokiej refleksji. Gdy wykonujemy wiele zadań na raz uczymy się robić coś sprawnie, ale powierzchownie. Jednocześnie istnieje w nas ewolucyjny mechanizm chęci bycia rozpraszanym, albo raczej informowanym. Każda przyczyna rozproszenia może stanowić dla nas cenną informację wpływającą na lepszy kontakt z rzeczywistością i poczucie wspólnotowości z innymi ludźmi. Niestety internet sprzyja przecenianiu przez nas istotności informacji, a jednocześnie ćwiczy w nas mechanizm częstszego sięgania po urządzenia elektroniczne. Innymi słowy ćwiczymy nasz mózg, aby zwracał uwagę na bzdety.

Nie należy jednoznacznie oceniać, że internet jest zły lub dobry. Daje nam możliwość rozwijania wszechstronnego umysłu, który może znajdywać i szybko analizować liczne informacje, a potem poddawać je luźnej refleksji. Musimy zatem znaleźć czas na wydajne gromadzenie danych, jak i na ich spokojną kontemplację. Współcześnie większym problemem wydaje się być zanikanie tej drugiej zdolności. Zachłyśnięci możliwościami internetu pozostajemy w ciągłym biegu w poszukiwaniu kolejnych interesujących treści. Psycholog Adam Alter twierdzi, że podczas każdego dnia mamy kilka godzin, które przeznaczamy na czynności dla nas ważne. Ten czas jest bardzo istotny, gdyż zwykle poświęcamy (lub poświęcaliśmy) go na nasze hobby, kontakty z bliskimi, przemyślenia, kreatywność i rozważania o życiu. Twierdzi, że pod koniec życia ludzie zwykle wspominają wydarzenia, które działy się właśnie w tym czasie osobistym. Na przełomie 10 lat od 2007 roku zaczęliśmy stopniowo spędzać większość tego czasu w internecie. Na poniższym obrazku kolorem czerwonym oznaczono szacunkowy czas spędzany w internecie w czasie osobistym.

Istnieją badania, które pokazują, że spędzanie czasu w cichym miejscu poza miastem, blisko natury sprawia, że zyskujemy większą uważność, lepszą pamięć i większy poziom poznania. Według teorii regeneracji uwagi dzieje się tak dlatego, że mózg pod wpływem zewnętrznych bodźców ma szansę się zrelaksować, nie musząc przetwarzać strumieni czynników rozpraszających. Nie uda się to jednak, gdy na taki wyjazd zaprosimy internet. Dlatego warto przez chwilę usiąść i pomyśleć, jak mogę raz na jakiś czas odłączyć się od sieci.

Książka „Płytki umysł”

Wykład Adama Altera na TED

Kategorie: Technologia

Dodaj komentarz